Po dlugim okresie niepisania zdecydowalem w koncu regularnie umieszczać posty na swoim blogu.
Milego czytania
Po dlugim okresie niepisania zdecydowalem w koncu regularnie umieszczać posty na swoim blogu.
Milego czytania
.. bardzo dużymi krokami. Ostatni tydzień przed świętami stanowi bardzo burzliwy okres dla ludzi, którzy nie zdążyli jeszcze zakupić prezentów dla swoich najbliższych. Mi udało się wczoraj dokonać zakupu ostatniego prezentu.
Narzuca mi się na myśl jedno stanowcze spostrzeżenie – łatwiej dostać prezent dla chłopaków niż dla dziewczynek. Jestem wujkiem 3 dziewczynek i naprawdę musiałem się nachodzić za prezentami, które zresztą planowałem już od dłuższego czasu.
Aż strach pomyśleć co to będzie za rok, gdy trzeba będzie podnieść poprzeczkę:)
Kilka tygoni temu podczas pięknego weekendu, w sobotni poranek ( około godziny 6 ) wyruszłem wraz z Mateuszem oraz z Agatą w długą podróż koło Leszna z zamiarem kupna przez Agatę całkiem zgrabnego autka – mowa tu o Nissanie Mikra. Jechałem z nimi w charakterze kierowcy tejże mikry w drodze powrotnej. Byc może teraz jak pisze ten post Agata już całkiem nieźle prowadzi ( w co wątpię
), ale wtedy niezbyt jej to wychodziło ( bała się usiąść za własnym kułkiem heh ). Kupiła autko, i okło godziny 13, podajrze, wracaliśmy do domu. Oczywiście jechaliśmy A2. Nie powiem autko ma kopa. Lekkie, małe zgrabne, silnik 1.3 po gruntownym remoncie, wymienione oleje, i duzo elektronicznych gadżetów. Jechało się nim świetnie ( tylko do skrzyni biegów musiałem się przyzwyczaić). Nie obeszło sie też bez niespodzianek. Zaraz po zjechaniu z autostrady zajchaliśmy zatankować autko, które po wyłączeniu silnika nie chciało sie uruchomić. Zupełnie nie wiedziałem co się stało. Razem z Mateuszem mysleliśmy, ze to imobilaizerm, jednak byliśmy w błędzie. Okazało się, że to nie niedokręcona śrubka od rozrusznika powodowała usterkę, którą szybko usunał w Toruniu mój brat Grzesiek. Po 21 wyruszylismy z Torunia do Gdańska.
Misja zakończyła się powodzeniem !!!!
Dawno już nie publikowałem, więc jak zwykle muszę nadrobić zaległości
Dopiero co skończył mi się trwający 10 dni urlop. Powiem, że cięzko się teraz wstaje do pracy
Szału nie było – tak bym określil urlop, a szkoda bo planowałem wycieczkę w góry, która okazała się nie wypałem. Zamiast tego posiedziałem kilka dni w Gdańsku, pojechałem do Torunia pomóc bratu w remoncie, wróciłem do gda i tak mineło.
Chyba następnym razem przygotuje jakis plan backup, bo nie warto marnować urlopu!!!